Niewielu zna historię składu Paktofoniki.
Spora część widowni była świadoma losów współpracy Magika,
Rahima i Fokusa. Praktycznie każdy, kto wybrał się do
kina na „Jesteś Bogiem”,
znał zakończenie filmu. Reżyser, Leszek Dawid, dowiódł jednak, że historia
zespołu nie jest tak prosta na jaką wygląda, a nas, publiczność, da się
zaskoczyć.

Kilkanaście centymetrów ponad chodnikami
Promocja filmu i wszechobecne hasła, nieważne czy
pozytywne czy nie, przyciągnęły do kin zarówno znawców tematu, jak i zwykłych
Polaków, których zaintrygował szum wokół obrazu. Wśród nich byłam również i ja.
Większość ludzi wie jak skończyła się wspomniana współpraca, jednak do tej pory
nieznana była geneza Paktofoniki. Obraz uświadamia,
że również my mamy na swoim podwórku prawdziwych artystów, o których warto
mówić. Na początku chłopakom nie było łatwo. Muzyczna twórczość z polską rzeczywistością
w tle to jeden z faktów ukazanych w biografii. Bohaterowie produkcji są młodymi
ludźmi marzącymi o czymś więcej niż techniczne wykształcenie i praca w
osiedlowym sklepie. „Jesteś Bogiem” to opowieść
o marzycielach, którzy nie bali wznieść się ponad szarość chodników. Pasja,
zaangażowanie i talent to cechy, które połączyły Fokusa, Rahima i Magika. Film przedstawia
zwykłych ludzi, którzy walczą o spełnienie swoich marzeń. Od początku
zainteresowała mnie postać Magika. Charyzmatyczna,
a zarazem tajemnicza osoba Piotra Łuszcza zjednała sobie również Wojciecha
Alszera i Sebastiana Salberta. Pakt przy dźwiękach głośnika, bo tak można
rozumieć nazwę „Paktofonika”, był wspólnym projektem raperów.
Na
pierwszym planie
Podczas projekcji filmu, największa część uwagi, w
tym moja, skupiła się na Magiku. Reżyser
postarał się, by mimo równości bohaterów, to właśnie Łuszcza postawić na
pierwszym planie. Raper był prawdziwym artystą,
który próbował odnaleźć się w świecie. Uważam, że nie każdy mógłby odtworzyć postać takiej legendy.
Reżyser postawił wszystko na jedną kartę, zaangażował do filmu aktorów do tej
pory nieznanych szerszemu gronu publiczności. Wspominając o głównej roli nie da
się zapomnieć o Marcinie Kowalczyku, który w sposób niezwykły zagrał postać Magika, dopracował głos, gesty i zachowanie by jak
najpełniej i najlepiej pokazać muzyka. Aktor, na którym ciążyła największa
presja związana z rolą, spełnił moje oczekiwania jako widza. Jego kreacja przypomniała,
że nadal nie bez powodu powracamy do biografii i muzyki Piotra Łuszcza. Magik był nietuzinkowym artystą, o którym nie zapomnę.
Dzięki filmowi historia Łuszcza oraz Paktofoniki wciąż
będzie żywa. „Jesteś Bogiem” ukazuje niezwykłe oblicze
człowieka, który chciał zrobić wiele, jednak nie podołał zadaniu wyznaczonemu
przez samego siebie.
A Wy widzieliście ten film? Jakie są Wasze odczucia?
Zapraszam do dyskusji!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz