
O Adele było i jest głośno. Jednak ja z rezerwą podchodzę do takich artystów „na topie”. Dałam sobie czas, żeby zapoznać się z twórczością Adele. Jej muzykę odkryłam po swojemu w tym roku. Przyjemnie jest poznawać samemu wykonawców. Radio jest spoko, tylko że wałkuje każdy kawałek po 985934859843 razy, aż do obrzydzenia. Przesłuchałam całą dyskografię Adele, co nie było problemem, bo ma na koncie dwie płyty – 19 i 21. Osobiście uważam, że to w sam raz. Tytuły płyt odnoszą się do wieku artystki. Dziś skupię się na krążku 21, który podbił moje serce. Mam 21 lat i totalnie odnalazłam siebie na tym albumie! Płyta jest pełna uczuć. Od szalonej, upartej, młodzieńczej miłości, aż po zrezygnowanie, żal… Muzyka daje nam całkowitą swobodę interpretacji. Do moich ulubionych utworów należą: One and Only, Lovesong oraz He Won't Go. Jednak najbardziej wpada mi w ucho i nastraja pozytywnie piosenka I'll Be Waiting, a szczególnie jej refren. Piosenka opowiada o tym, że rozwój i zmiany są dobre. Warto się starać dla kogoś, kogo się kocha. Aranż uzupełnia cały utwór.
Wisienką na torcie, o której dziś wspomnę, jest książka autorstwa Anny Kęskiej, pt. Jak stać się szczęśliwym człowiekiem. Kęska jest autorką bloga Ania maluje oraz pomysłodawczynią Rozwojowych czwartków i serii Wyzwań. W dodatku Anna jest dowodem na to, że chcieć to móc, a marzenia można spełniać! Czemu? Jest to dwudziestodwuletnia (!) dziewczyna, która zrealizowała samodzielnie sposoby na osiągnięcie szczęście. Dziś możemy przeczytać jej książkę, opartą na jej własnych doświadczeniach i przemyśleniach. Dziś to my możemy uczyć się i czerpać od Ani tę energię, którą zebrała w czasie walki o własną przyszłość. Kęska w swojej książce opisuje ćwiczenia, które sama przetestowała. Dzięki nim poznamy przede wszystkim siebie. Dodatkowo odkryjemy swoje możliwości wpływania na otaczającą nas rzeczywistość. Anna ma 22 lata, ale do powiedzenia dużo. Po przeczytaniu wstępu zrozumiemy skąd wziął się pomysł nad samorozwojem oraz poznamy historię autorki, która pomoże nam w odbiorze książki. Każdy rozdział, który znajduje się w książce, jest oparty przykładem i komentarzem. Jak stać się szczęśliwym człowiekiem to maksimum treści w minimalnej formie. Poradnik ma tylko 90 stron! Jego budowa wspomaga wielokrotne powracanie do danych tematów i działów, bo nie jest to książka „na jeden raz”. Na razie w sprzedaży dostępna jest wersja elektroniczna, jednak w 2014 roku publikacja pojawi się także w okładce. Ja nie mogę doczekać się fizycznej premiery książki, koniecznie z autografem autorki, która jest dowodem na to, że można stać się szczęśliwym człowiekiem. Serdecznie polecam ten poradnik!
PS Nie mam pojęcia co stało się ze spisem recenzji. Obecnie nie mogę do niej dodawać kolejnych pozycji. Liczę na to, że to niedługo się zmieni. W razie czego - zapraszam do etykiet.
PS Nie mam pojęcia co stało się ze spisem recenzji. Obecnie nie mogę do niej dodawać kolejnych pozycji. Liczę na to, że to niedługo się zmieni. W razie czego - zapraszam do etykiet.
okładki: empik.com
Maju,bardzo mi miło, że tu o tym wspomniałaś! :) Dziękuję!
OdpowiedzUsuńNo to po kolei :)
OdpowiedzUsuń"Cień wiatru" czytałam już jakiś czas temu, aczkolwiek pamiętam dobrze, że mnie zachwyciła i pochłonęła całkowicie. Koniecznie muszę sobie ją wkrótce przypomnieć!
Przyznam szczerze, że twórczość Adele znam bardzo słabo-jedynie z radia, niestety. Ale zaraz przesłucham sobie Twoich ulubionych piosenek z tej płyty, bo głos tej wokalistki jest naprawdę porażający(w pozytywnym tego słowa znaczeniu, oczywiście)
A na książkę Ani mam ogromną ochotę i pomimo tego, iż wręcz nie potrafię czytać ebooków, prawdopodobnie ją kupię i przeczytam w najbliższym czasie.
Tak mi się właśnie wydaje, że nie łatwo zapomnieć "Cień wiatru" :) A czytałaś dalsze części?
UsuńAdele... Odkryłam ją ostatnio. Cieszę się, że Ty teraz także ją poznasz bliżej! :)
Jeśli nie masz czytnika ebooków, to na pewno czyta się gorzej niż papierowe wydanie... W razie czego zawsze można później zakupić taką wersję książki Ani :)
Jak mogłaś odkładać Cień wiatru? :P Zafón jest świetny, niedługo przeczytam w oryginale :)
OdpowiedzUsuńNie wiedziałam co tracę! Ale na szczęście nadrobiłam zaległości ;) No tak, filologia hiszpańska zobowiązuje :d Miłych wrażeń!
Usuń